Czy trzeba być artystą, żeby mieć własną galerię?

Czy trzeba być artystą, żeby mieć własną galerię?

Kiedyś, chcąc uwiecznić swój wizerunek czy też chwile z życia rodzinnego, konieczne było zatrudnienie artysty, który przez kilka dobrych godzin (lub dni) malował własnoręcznie obraz. Oczywiście nie każdy mógł sobie na to pozwolić, ponieważ takie usługi nie należały do najtańszych. Szczególnie, gdy artysta cieszył się dobrą renomą i miał sporo zamówień. Wraz z wynalezienie fotografii w 1839 roku (taka data ostatecznie się przyjęła, ale już w XVI wieku dokonywano znaczących odkryć, bez których fotografia nie mogłaby zaistnieć, nie wspominając o starożytnej Camera obscura), wszystko stało się łatwiejsze. W epoce smartphone’ów kolekcjonowanie wspomnień w postaci zdjęć jest jeszcze łatwiejsze! Zajmuje kilka sekund, jest dostępne niemalże dla każdego, a jakość zdjęć z telefonu wcale nie odbiega drastycznie od dzieł aparatu cyfrowego. Dzięki ogromnemu postępowi techniki, robimy caaaaałe mnóstwo zdjęć. 🙂 Skoro już są, to może warto je jakoś wykorzystać, a nie tylko przechowywać na kartach pamięci czy dyskach komputerów?

 

 

Twoja własna galeria zdjęć

Tak, tak. Wiem, że wiele współczesnych zdjęć trafia na Fejsy, Instagramy, Pinteresty, Snapy i co tylko się da. Fakt, jest to jakaś forma ich wykorzystania, ale ja zachęcam Cię do przenoszenia ich również do świata rzeczywistego! Skoro już tworzenie wirtualnych galerii jest Ci (dobrze) znane, czas na kolejne wyzwania!

Nie da się ukryć, że dekorowanie wnętrz obrazami czy zdjęciami ma znacznie dłuższą historię niż wszystkie wirtualne albumy. Mimo iż jest nieustannie praktykowane od dawna, nic nie zapowiada, żeby miało się to zmienić! Wręcz przeciwnie. Gotowa na stworzenie swojej własnej, prawdziwej (a nie wirtualnej!) galerii?

Czego będziesz potrzebować?

1. kawałka lub całej pustej ściany do zagospodarowania (najlepiej w jednolitym kolorze);
2. kilku wybranych zdjęć (mogą być też ulubione cytaty, grafiki, własne kompozycje czy rysunki);
3. ramek, w ilości adekwatnej do wyselekcjonowanych zdjęć i innych z powyższego punktu;
4. 2-3 kartki A4;
5. kilka arkuszy szarego papieru;
6. taśmę klejącą (najlepiej malarską);
7. gwoździe;
8. młotek;
9. poziomicę;
10. szczyptę kreatywności;
11. dobry humor (bez tego nic nie wychodzi). 🙂

 

Jak to ugryźć?

Tak na prawdę to nikt i nic tu nie gryzie. 🙂 Bez obaw! Wcale nie jest to takie trudne, jak mogłoby się wydawać. Na samym początku zastanów się, jakiej wielkości zdjęcia preferujesz i ile miejsca na ścianie możesz na nie przeznaczyć. Jeśli zależy Ci na wielu ramkach, też musisz wziąć to pod uwagę. Alternatywę stanowi podejście do tematu od drugiej strony – najpierw zaplanuj układ, a dopiero potem uzupełniaj zawartość ramek niczym puzzle. Wybór należy do Ciebie, tylko pamiętaj, żeby zdecydować się na pewną “część wspólną”. Mam tu na myśli powtarzający się kolor na zdjęciach (jeśli jedno jest czarno-białe, wywołaj wszystkie w tej tonacji), ramki w podobnym stylu (proste lub zdobione), tematykę zdjęć czy passe-partout. Jedna cecha powinna łączyć wszystkie elementy Twojej układanki.

Poniżej przygotowałam specjalnie dla Ciebie kilka przykładowych układów. Możesz je dowolnie modyfikować i dostosowywać do swoich potrzeb i upodobań.

Układy A i B trafią w gusta miłośniczek symetrii i według tej zasady zostały skomponowane. Dobrze sprawdzą się w klasycznych wnętrzach, dodając elegancji lub minimalistycznych, nie zaburzając panującej tu harmonii.

W układzie C główną rolę pełnią dwie poziome linie, do których wyrównane są oba rzędy, natomiast w wariancie D galeria ma swój początek przy dolnych krawędziach i od tej linii się rozrasta.

Propozycję E można podzielić umownie na trzy pionowe rzędy, między którymi zachowa się większy odstęp lub wszystkie ramki potraktuje jako całość, ale wyrówna się je względem (dwóch) pionowych linii wyznaczonych przez największą ramkę. To ona pełni główną rolę i powinna stanowić centrum kompozycji, nawet jeśli pokusisz się na jeszcze jedną o podobnych wymiarach.

Układ F można również potraktować jako całość, tworzącą określoną figurę geometryczną (w tym przypadku zbliżoną do kwadratu) lub dwa pionowe rzędy w kształcie prostokątów.

Dla wyznających zasadę “mniej znaczy więcej”, przygotowałam propozycje G i H.

Mam nadzieję, że bez większych trudów uda Ci się wybrać coś dla siebie lub zaczerpnąć inspirację i stworzyć coś jedynego w swoim rodzaju!

 

Nie zapomnij o…

Jest jeszcze coś, o czym musisz wiedzieć. Co prawda w pracach twórczych obowiązuje duża dowolność, warto mieć na uwadze kilka zasad, które pomogą zachować ład i uniknąć niechcianego rozgardiaszu.

– Jeśli łączysz różne ramki, nie decyduj się na więcej niż 2-3 rodzaje. Mogą różnić się grubością obramowania, głębokością (np. w przypadku kompozycji lekko przestrzennych) lub kolorem, ale unikaj mieszania stylów! Wybrałaś ramki proste – tego się trzymaj. Uwielbiasz zdobienia i dekoracje? Bądź konsekwentna.

– Nie zapominaj, że galeria ścienna będzie umieszczona w konkretnym wnętrzu. Jeżeli jest urządzone nowocześnie lub minimalistycznie, lepiej sprawdzą się proste ramy. W przypadku wnętrz klasycznych, glamour czy stylizowanych możesz pozwolić sobie na większą swobodę w tej kwestii. Byle trzymać się zasady z punktu powyżej! 🙂

Odstępy między ramkami powinny mieć 3-6 centymetrów. Staraj się stosować jednakowe odległości zwłaszcza w rzędach (pionowych lub poziomych). Z kolei przerwy między rzędami, warto zrobić nieco szersze ok. 7-9 cm.

Środek kompozycji powinien przypadać na wysokości 150-160 cm, czyli tam, gdzie przeciętny odbiorca ma wzrok.

– Gdy w zestawieniu chcemy umieścić duże zdjęcie, to powinno ono wyznaczać poszczególne osie i których należy się trzymać przywieszając kolejne ramki.

 

 

Do dzieła!

No dobra, dość gadania. Nadszedł czas działania! Gdy mniej więcej rozplanujesz sobie układ zdjęć, ale ZANIM zaczniesz wbijać gwoździe, zachęcam Cię do ułożenia ramek na podłodze i/lub wycięciu z szarego papieru kształtów odpowiadających ramkom i przyklejeniu ich do ściany za pomocą taśmy malarskiej. Dzięki temu zobaczysz w praktyce, ale bez skutków ubocznych (pod postacią zbędnych dziur w ścianie), jak Twoja kompozycja będzie się prezentować. Czy dobrze wygląda względem otaczających ją elementów wyposażenia, czy jakieś odstępy między zdjęciami warto zmodyfikować albo dodać/odjąć kilka ramek. Pamiętaj, że nie ma się co spieszyć, bo lepiej zrobić coś raz a dobrze, niż potem gipsować i malować ślady po źle wbitych gwoździach. 🙂 Właśnie teraz jest czas na wszelkie korekty.

Kiedy wszystko dokładnie sprawdzisz i uznasz za gotowe, możesz zabierać się za wbijanie gwoździ. Żeby ramki były powieszone równo, według obranych przez Ciebie osi, nie ruszaj się bez poziomicy. “Na oko” to można co najwyżej podrywać. 😉 Jeśli wcześniej przygotowane prostokąty z szarego papieru zostały bardzo dokładnie wycięte i równo przyklejone, możesz na nich zaznaczyć miejsce, gdzie przypada uchwyt na gwóźdź przy poszczególnych ramkach. Wtedy wystarczy tylko wbić wspomniany kawałeczek metalu w odpowiednie miejsce i ściągnąć szary papier (uważając na wbity gwóźdź). No i na koniec <rozbrzmiewają fanfary> wieki finał, czyli wieszanie ramek! I jak Ci się podobają efekty Twojej pracy?

 

 

Cokolwiek robisz, pamiętaj żeby się tym bawić. Dzieci wszystko traktują na luzie, dzięki czemu ich wyobraźnia nie zna granic! Z czasem coraz trudniej jest odnaleźć w sobie tę beztroską kreatywność, ale jeśli nie zaczniesz jej poszukiwać, sama do Ciebie nie przyjdzie. 🙂 Miej odwagę próbować i nie obawiaj się krytyki. Często to właśnie my oceniamy samych siebie najsurowiej.

Ja stworzyłam 3 reliefy, które oprawiłam w ramki i powiesiłam w salonie. Wkrótce będzie gotowa galeria w sypialni, więc jeśli jesteś ciekawa efektu, zaglądaj regularnie na moją stronę! Niebawem pojawi się też artykuł o innych, nietuzinkowych sposobach na wyeksponowanie swoich zdjęć (i nie tylko), które jednocześnie pięknie ozdobią ścianę. Daj znać, który układ najbardziej przypadł Ci do gustu i koniecznie podziel się efektem końcowym! Ściskam i pozdrawiam. 🙂

 

 

źródła obrazów

 

Podobał Ci się artykuł? Podziel się!



Inline
Inline